Zakończyłam studia Master of Business Administration.
Za mną rok bardzo intensywnej pracy, wielu godzin spędzonych nad projektami, analizami, rozmowami i zadaniami, które często wymagały wyjścia poza obszar, w którym na co dzień czuję się najbardziej pewnie.
Był to również jeden z najbardziej rozwojowych zawodowo okresów ostatnich lat.
MBA pozwoliło mi spojrzeć na firmę i procesy biznesowe znacznie szerzej. Nie tylko przez pryzmat prawa celnego, logistyki czy zgodności z przepisami, ale również strategii, finansów, zarządzania projektami, ryzyka, organizacji procesów i podejmowania decyzji.
I właśnie to uważam za największą wartość tego roku.
Prawo celne nie funkcjonuje w próżni
Od lat pracuję z firmami, w których zagadnienia celne są częścią znacznie większego procesu. Import lub eksport nie kończy się przecież na zgłoszeniu celnym. Po drodze są zakupy, sprzedaż, logistyka, magazyn, księgowość, kontrakty, dane, odpowiedzialność pracowników i decyzje zarządcze.
Podobnie jest z Intrastat, pochodzeniem towarów, klasyfikacją czy procedurami celnymi.
Błąd w jednym miejscu bardzo często ma swoje źródło zupełnie gdzie indziej.
Dlatego coraz mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że skuteczne wsparcie firmy nie może polegać wyłącznie na znajomości przepisów. Trzeba również rozumieć proces, ludzi, przepływ informacji i biznesowe konsekwencje podejmowanych decyzji.
MBA pozwoliło mi jeszcze lepiej połączyć te dwa światy.
Co to zmienia w mojej pracy?
Nie zamierzam odkładać zdobytej wiedzy do szuflady razem z dyplomem.
Będę wykorzystywać ją przede wszystkim w pracy z firmami oraz podczas szkoleń.
Chcę jeszcze mocniej pokazywać uczestnikom nie tylko co wynika z przepisów, ale również jak dana zasada wpływa na rzeczywisty proces w przedsiębiorstwie, gdzie powstaje ryzyko i jak można lepiej zorganizować pracę.
We współpracy z firmami oznacza to natomiast szersze spojrzenie na procesy celne: nie tylko ocenę ich zgodności z prawem, ale także uporządkowanie odpowiedzialności, przepływu danych, sposobu podejmowania decyzji i miejsc, w których organizacja niepotrzebnie generuje ryzyko albo dodatkową pracę.
Koniec jednego etapu i początek kolejnego
Ten rok był wymagający. Było w nim dużo pracy, nauki i momentów, w których trzeba było znaleźć czas na kolejne zadanie mimo normalnego życia zawodowego.
Ale był też czasem ogromnego rozwoju.
Kończę go z dyplomem MBA, ale przede wszystkim z nowym sposobem patrzenia na własną pracę i na firmy, z którymi współpracuję.
I właśnie z tego chcę teraz korzystać — prowadząc lepsze szkolenia, pomagając firmom porządkować procesy i łącząc wiedzę z zakresu prawa celnego z praktycznym spojrzeniem na biznes i zarządzanie.
mgr inż. Agnieszka Joanna Kowalska, MBA
